Wolność jako praprzyczyna zła
| Autor |
Wiadomość |
|
PeterW
Czuwa nad wszystkim
Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 3:15 pm Posty: 7232
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
|
 Re: Wolność jako praprzyczyna zła
Andej napisał(a): Nie do końca jestem przekonany, że wolność do przyczyna zła. Dlatego, że zło wydaje się być dobrem. Czy celem sięgnięcia po owoc w raju było uczynienie zła? Nie, Ewa zobaczyła, że owoc jest dobry. Zapomniała o zakazie, bo owoc piękny, pachnący. Raczej nie zapomniała o zakazie, ale go zignorowała, zadała kłam słowom Boga, że jak zjedzą to zginą. Ja bym nawet zaryzykował że tu zadziałała niepowstrzymana ciekawość (a co, jeśli...?). Każdy człowiek rodzi się z ciekawością świata. Chce próbować, pokonywać bariery - to nasz cecha immanentna, która nas kieruje nieraz ku złu, przeciw Bogu. Bez tej cechy nie bylibyśmy ludźmi. Koło zamknięte... Po to właśnie narodził się Jezus by nas wyzwolić z tego "obłędu", dając nam chrzest i swoją śmierć na krzyżu...
_________________ "Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55
|
| So sie 01, 2026 7:46 pm |
|
 |
|
TS7
|
 Re: Wolność jako praprzyczyna zła
Merss, Napiszę dłużej, bo i tak podejrzewam, że zaraz ta rozmowa się skończy tak jak zwykle. Nie widzę w tym co napisałaś nic szczególnego co by odpowiadało na mój post. Potocznie, jakbyś żyła gdzieś w swoim świecie. Jakby to było pisane nie do mnie tylko do innych/ Dwie interpretacje są takie, że nie umiesz „pisać normalnie” (jakby można to potocznie ująć), albo nie chcesz odpowiadać wprost na to o co pytam. Wobec tego nie uzyskuję żadnych informacji, których poszukuję. Mur komunikacyjny. Coś jakby spotkać kogoś kto ma „przymus mówienia wierszem” i „każda wypowiedź to poezja i zagadka”. Wieloznaczne wypowiedzi, nie wiążę w ogóle co ma rzekomo Twoim zdaniem dotyczyć mnie czy mojej wypowiedzi. Jakby totalnie nie w temacie mojego posta. To nie jest próba obrazy, czy czegoś tam. Zwyczajnie to jest właśnie ten Mandaryński. Mur komunikacyjny. A może moja główna użyteczność była by pokazywać, że są osoby, które nie rozumieją takiego rodzaju mowy i wtedy jest to jakby forma ostracyzmu by w taki sposób mówić, bo wyklucza się takie osoby jak ja z dialogu. Może w ogóle tak naprawdę piszę w puste. I mogę to przyjąć i się usunąć. Dla mnie wiedza to nie jest umowa społeczna. Bo społeczeństwo może się umówić, że komunizm jest prawdą albo ateizm. Może się też umówić, że „pokora” to zginanie karku przed szefem plemienia. Albo więc nie rozumiem co mówisz, albo nie zgadzamy się. Wiedza naturalna to dla mnie wnioski dedukcyjne z Pierwszych Zasad Rozumu. Np. tych, które poprosiłem o obalenie, ale nie uzyskałem. Byłem uczony dowodów od aksjomatów. By wszystko sprawdzać do korzeni, do aksjomatów. Tego oczekuję od nauczyciela, by prezentował mi na jakiej podstawie coś uznaje, a nie by wymuszał uznawanie czegoś autorytetem. Mamy autorytet: https://pl.wikipedia.org/wiki/Alfred_Loisyksiądz, profesor, teolog → potępiony przez Leona XIII i Piusa X, EKSKOMUNIKOWANY Również pisownia w języku ludzi nie wiąże, bo ciągle są języki zmieniane, modyfikowane, słowa i ich znaczenia podmieniane. Jest slang. Ludzie tak zmieniają języki, że się rozgałęziają w totalnie dwa nowe języki jak niemiecki i angielski pochodzące z tego samego języka. Był cały protoindoeuropejski, nie związało to tych ludzi do języka tylko porobiło się bardzo wiele bardzo różnych z tego języków. Naukowcy również mają różne opinie, nie ma żadnej jednej abstrakcyjnej „nauki”, więc nie zgodzę się w tym temacie z Tobą. Nie ma magisterium nauki ani Papieża. W przeciwnym przypadku proszę podaj nazwę tej instytucji, która ogłasza naukowe dogmaty. Nie znajdziemy tu porozumienia zdaje się. Ty żyjesz w świecie przytakiwania (wybranym) autorytetom, a ja w świecie dowodów do źródła. (którym źródłem może być artykuł Wiary Nadprzyrodzonej) Po prostu powtarzasz w kółko różne swoje opinie, ale realnie nie widzę tu żadnej dyskusji, tylko kogoś kto chce być autorytetem, który chce mi jakby narzucić inne autorytety, a jeszcze inne autorytety (wyższe od siebie i od podawanych przez siebie autorytetów) selektywnie odrzuca. Widzę to samo u innych. Ten jest dobry autorytet, bo ja go wskazałem, a tamten zły, bo ja tak mówię. Mimo, że ich ranga może być odwrotna albo równa. I ta selektywność jest dla mnie nieakceptowalna, niespójna. Nie widzę szansy na dogadanie się po raz kolejny. Autorytet musi u mnie być bardzo mocno wiarygodny. Taka selektywność wyboru i odrzucania autorytetów i próby ich narzucenia komuś według własnej selekcji, jest dla mnie bardzo niespójnym systemem postępowania. Z mojej perspektywy to sprawia WRAŻENIE, że odrzucasz ten dogmat, ale nie chcesz tego przyznać. Nie jest zrozumiałe dla mnie dlaczego po prostu nie powiesz, że wierzysz w ten dogmat i nie wyjaśnisz dlaczego uważasz, że nie zawiera się w Nim wiedza o istnieniu Boga. Także widzisz, bariera językowa i sposoby widzenia świata można nazwać przepaścią. Prawdopodobnie nie uda się porozumieć. Nie widzę dyskusji, czyli bezpośredniej odpowiedzi prozą na moje pytania. A mogę jeszcze dostać na odlot diagnozę i parę obelg. Mogą się nawet zbiec inni i wyskoczyć z ukrycia i też dołożyć swoje obelgi chórkiem i potwierdzić wspólną zgodę jak to ja jestem w błędzie, a Wy nie jesteście. Stąd nie widzę szczególnej szansy, że przed sądem ostatecznym się z Wami dogadam.
|
| So sie 01, 2026 7:50 pm |
|
 |
|
merss
Czuwa nad wszystkim
Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 1:22 pm Posty: 17587
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
|
 Re: Wolność jako praprzyczyna zła
TS7 napisał(a): Nie tłumaczę też co dla mnie znaczą słowa wątpliwości i trudności. W mowie potocznej należy przyglądać się temu co zostało przekazane a nie jak ktoś się potknął, bo nie jest fachowcem w danej dziedzinie. Cytuj: 1. Nie odróżniam trudnego od łatwego. Mam to z ludźmi czasem na odwrót. Zostaje mi puścić w eter i czekać odpowiedzi. Nie podjęłabym się nauczenia dwulatka całek. Należy więc poznać rozmówcę, jeśli ma się przekaz, który ma mu coś rozjaśnić lub zrezygnować, gdy analfabeta kwestionuje całki. Cytuj: Pius X pisze, że wiara to uznawanie za naj-pewniejszą prawdę. Tak, ale tego nie rozumiesz. Najpierw przyjmujesz, że wierzysz. Powodów jest multum. E. Stein wystarczyła jedna noc i Biblia. Miała jednak wybitny umysł i staranne wykształcenie i to kierunkowe. Inny naukowiec podaje zupełnie inne powody dla których został katolikiem. Jako ateista ignorował pewne treści ewolucyjne i nie widział niestosowności tego. Po uzdrowieniu mu autystycznego dziecka wiedział, że to cud. Prosił o to Boga warunkowo, bo nie wiedział czy Bóg istnieje. Usłyszał też głos Boga: ty jesteś autystyczny wobec mnie. Zrozumiał to. Przyjmujesz wiarę, bo dostrzegasz w niej prawdę. To prawda o tym, że istnieje sens we wszechświecie i samo się nie porobiło. Tyle na początek. Tyle, że ty widzisz horyzontalnie. Wszystko jest płaskie i proste: nakaz wierzenia. Watykan każe i nawet nie zastanawiasz się nad tym, że język i wiedza są żywe i dynamiczne, wieloznaczeniowe. Ktoś pisze z takiego a nie innego punktu widzenia, więc nie ma sprzeczności, bo jest sieć. Bóg nie jest horyzontalny, ale transcendentny. W nauce to samo. Mamy wiele perspektyw, celów, więc często odpowiedź brzmi: to zależy... Cytuj: Ty piszesz, że wątpliwości to wewnętrzny brak pewności i pytania w umyśle. Niektóre osoby piszą, że nie ma prawdziwej wiary bez wątpliwości. I nie ma w tym sprzeczności. Wierze towarzyszą wątpliwości, bo człowiek napotyka na coś czego nie potrafi zrozumieć a chce. Ma dwie drogi: uznać, że to go przerasta i iść dalej lub odrzucić Credo, bo nie potrafi wszystkiego zrozumieć. Ma po prostu ogromne zaufanie do swego intelektu. Ta druga postawa to prof. B. Wolniewicz. Określał się więc jako niewierzącego rzymskiego katolika. Jak to zostało ocenione przez Boga nie wiemy. Oceniać nie powinniśmy, bo będziemy jak przyjaciele Hioba.. Cytuj: W logice klasycznej, albo ktoś tu się myli, albo są różnice językowe. Więc pytam każdego o definicje. Nie rozumiesz sieci i złożoności natury ludzkiej. Logika opisuje rzeczywistość, ale sama rzeczywistość wymyka się logice. Cytuj: 3. To nie wynika z tego, że nie chcę, tylko nie umiem. Nie rozumiem „języka potocznego Katolików”. Wychowałem się wśród „ateistów”. Jest to dla mnie język obcego środowiska. Dopiero się go uczę. Łatwiej też mi się nieraz czyta język teologiczny niż współczesną mowę potoczną Katolików. Co zostało już zanegowane. A tak mam, że nieraz język archaiczny jest dla mnie bardziej czytelny, niż Wasza mowa potoczna. No dobra, ale z każdym inaczej rozmawiamy. Ja też byłam katoliczką analfabetką. I co z tego? To był kulturowy katolicyzm i to bardzo płytki. Jeśli ktoś mnie pyta o radę, bo wie kim jestem to najpierw ja pytam, by się zorientować co mogę powiedzieć. Pytają też o wiarę...pani taka wykształcona to niech pani nam powie...Muszę zejść na ich poziom myślenia, by im w głowach nie pomieszać. Nie używam pojęcia wątpliwości, bo coś mnie po prostu zainteresuje. Ja na coś trafiam...przypadkiem a potem drążę, bo chcę wiedzieć szerzej. Z perspektywy czasu widzę jak okrężnymi drogami byłam prowadzona i jak mądrze. Cytuj: Zależy mi na pojęciach „wiara nadprzyrodzona”, „pokora”, „miłość nadprzyrodzona”, „wątpliwość” i coś tam jeszcze. One są też rozmydlane, a dla mnie kluczowym problemem jest by były silnie zdefiniowane i zróżnicowane zewnętrznie i wewnętrznie. Jeśli masz solidne podstawy w duchowości to rozmydlenie widzisz. Kierunek wybrałeś właściwy. Tradycja. Poza tym w Kościele mamy jedność i różnorodność, ale tu potrzeba rozróżniania spraw priorytetowych od drugorzędnych. Trudności vs wątpliwości mogą sobie ludzie używać zamiennie i tak nie mają w nie wglądu, bo nie znają siebie. Podają więc coś powierzchownego a problem leży w miejscu, który widzisz, ale im nie powiesz, bo za wcześnie na całki. Cytuj: Szukam stalowej prawdy, ostrej jak grot włóczni. To mnie obchodzi. Lęk, perfekcjonizm? Bóg każdego prowadzi jego własną drogą, więc należy mieć - przy dobrej woli - zaufanie do Boga. Od dziecka wymaga się zaufania a my jesteśmy przybranymi dziećmi Boga. Jeśli zostanie oszukane, zboczy z drogi to także ma się czegoś nauczyć. Nadłamanej trzciny Bóg nie złamie. Porażki powinny uczyć. Na proste pytania odpowiada się tak/nie/to zależy. Należy korzystać z sakramentów, ale można je spożywać na własną zgubę naucza Apostoł Paweł. Mamy skomplikowany obraz człowieka, mamy obraz ideału i siebie w tym wszystkim. Nie można siebie projektować jak cyborga. Kiedy cyborg zachowa się jak człowiek? Odpowie: nie wykonam. Cytuj: Zbawienie bazuje na Prawdzie. Miłość bazuje na Prawdzie. Więc tutaj jest dla mnie potencjalna „pięta achillesowa” problemów Kościoła. W rozmydlaniu tych pojęć. Nie o to chodzi. Chodzi o to w jakim miejscu ja jestem. To ja mam odczytywać wolę Boga w swoim życiu i umieć poruszać się w chaosie, by potem innym pomagać. Rozeznać sytuację, widzieć chaos, ale czynić swoje najlepiej ja się da. Ja odczytuję, że żyjemy w czasach, gdy zło jest na tyle potężne, że przestało się kryć po kątach. To znak czasu. Zło nie jest twórcą, ale stworzeniem, więc nie utworzy żadnego modelowego porządku. Bóg się nam przygląda i naszym wysiłkom, by dobro nie załamywało rąk. Panem historii jest Bóg, więc nie będziemy Go uczyli sztuki kierowania światem. Do konfrontacji dobra ze złem musi dojść. A sytuacje niekomfortowe dla nas też nas uczą, przede wszystkim cierpliwości wobec innych.
|
| So sie 01, 2026 8:03 pm |
|
 |
|
TS7
|
 Re: Wolność jako praprzyczyna zła
Merss,
Nie. Zarzucasz mi nieświadomość wieloznaczności gdy jawnie o tym mówię. Szkoda gadać. Mówiłem.
Nie lęk ani perfekcjonizm. Mam duże zaufanie do Boga. Ja po prostu Kocham Prawdę i nienawidzę Kłamstwa. To jest jeden z głównych motorów mojego życia. Nie jedyny. Nie toleruję fałszywości wszelkiego rodzaju. Cwaniaczków, graczy, manipulantów i tym podobnych. To jest miłość szczera do Prawdy i głeboka. Jest to dla mnie pasja.
Zbyt dużo wysiłku kosztuje mnie jednak tłumaczenie czegoś w kółko by znowu usłyszeć, że nie zauważam wieloznaczności gdy ja żyję tym codziennie i oddycham, że ona istnieje. Jest dla mnie namacalna każdego dnia, jest esencją mojego życia i zajmuję się cały czas wieloznacznością. A Ty mi mówisz, że jej nie widzę. Ręce opadają.
Dlatego mówię, że czuję się jak w Pekinie. Daremne mówienie.
|
| So sie 01, 2026 8:17 pm |
|
 |
|
merss
Czuwa nad wszystkim
Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 1:22 pm Posty: 17587
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
|
 Re: Wolność jako praprzyczyna zła
TS7 napisał(a): Mam duże zaufanie do Boga. Ja po prostu Kocham Prawdę i nienawidzę Kłamstwa. To jest jeden z głównych motorów mojego życia. To w czym problem? Należy praktykować to w swoim zyciu. Nie mamy wpływu na zmianę postaw innych ludzi, bo oni muszą sami zauważyć problem u siebie a następnie podjąć decyję o zmianie i zacząć się w tym ćwiczyć. Ty przemawiasz emocjonalnie. Po co ja mam nienawidzieć kłamstwa? Skupiam się na dobrym a nie złym. Pewien profesor codziennie kupował prasę w kiosku. Pani była niegrzeczna wobec niego, on zawsze uprzejmy wobec niej. W końcu zapytał go kolega o powód. Odpowiedział: nikt nie będzie mi mówił jak mam postępować wobec innego człowieka. To cecha dojrzałości: robię to co do mnie należy. Każdy ma swoje pole odpowiedzialności w życiu. Jeśli muszę przebywać z kłamcami to staram się dostrzegać w nich dobre strony, rozumieć złe. W innym przypadku zatruwam i niszczę siebie. Siebie to powinnam kochać, czyli dbać, by zło mnie dotykało najmniej jak się da. Cytuj: Nie jedyny. Nie toleruję fałszywości wszelkiego rodzaju. Cwaniaczków, graczy, manipulantów i tym podobnych. To jest miłość szczera do Prawdy i głeboka. Jest to dla mnie pasja. Tyle, że tacy ludzie istnieją. Tolerować należy, bo nie ma innego wyjścia skoro oni są. Na inną planetę ich odeślesz? Tolerować oznacza znosić. Człowiek jest jedynym stworzeniem na tym świecie, który może tolerować i rozumieć w 100% i akceptować w 0%. Cytuj: Jest dla mnie namacalna każdego dnia, jest esencją mojego życia i zajmuję się cały czas wieloznacznością. A Ty mi mówisz, że jej nie widzę. A może widzisz coś w nauce, ale w życiu już nie? Używasz określeń tak/nie, prawda/ fałsz, nienawidzę. Nie ma w tym wieloznaczności, ale kult perfekcjonizmu przy nieznajomości swych braków. A ja to czytam w innym języku niż być chciał. Ktoś się myli , ale na pewno nie ty. Tyle, że emocje szaleją. Nie mam sił! To masz problemy komunikacyjne. Przykład. Psycholodzy, psychiatrzy się rozwodzą, czasem gadają jak poturbowani. Wiedza i logika świetnie się im sprawdza w sprawach neutralnych, więc pomagają ludziom. W swoim życiu postępują nielogicznie, głupio, infantylnie i nieodpowiedzialnie. Logika wraz z wiedzą o człowieku więc się im zawiesza w ich własnym życiu. To jest jednak natura człowieka, która nie została poddana obróbce. Nie praktykowali na sobie.
|
| So sie 01, 2026 9:02 pm |
|
 |
|
Andej
Dyskutant
Dołączył(a): Pt lip 24, 2026 8:32 am Posty: 311
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
|
 Re: Wolność jako praprzyczyna zła
merss napisał(a): Skupiam się na dobrym a nie złym. To doskonała zasada. Wtedy łatwiej jest żyć. I lepiej. Opowiadanie o profesorze pouczające. Słuszne, albowiem odpowiadamy wyłącznie za nasze czyny. A nie za czyny innych.
_________________ Moje posty są subiektywnymi opiniami. Nie piszę w imieniu Kościoła. Posty nie są autoryzowane przez Kościół.
|
| So sie 01, 2026 9:09 pm |
|
 |
|
TS7
|
 Re: Wolność jako praprzyczyna zła
Merss,
Nie ma problemu. Wyraziłem swoją opinię, wyraziłem informację, tak jak uważałem, że jest słuszne. I tyle. Brak problemu.
Ja widzę problem u siebie, jest oczywisty, nieustannie o nim mówię, ćwiczę się codziennie, a Ty mówisz, zauważ problem i zacznij się ćwiczyć. "Musisz tak skrobać, bo jest zmarznięte." Ja informuję po prostu o poziomie niezrozumienia. Może ta informacja będzie bezużyteczna, a może się przyda komuś.
Też się skupiam na Prawdzie. I jak najbardziej wnoszę starania by wzrastała tolerancja tego co jest konieczne. Ale nie wszystko jest konieczne czy nawet pożyteczne. Czasami tolerowanie bez słowa czyichś zachowań jest szkodliwe dla społeczności. Czasem pouczenie jest właściwe.
Trąbię o tym Trąbami Jerychońskimi, że mam problem komunikacyjny, a Ty mi mówisz, że mam problemy komunikacyjne. I tak mówisz truizm za truizmem. Nic co mi się przydaje, tylko to co już wiem, albo tajemnicze wypowiedzi, których nie rozumiem.
Myślisz, że mówisz mi coś nowego, ale ja z tego nic nie wynoszę. Tylko informuję o niezrozumieniu. Jak piszę, to może się przydać, że o tym piszę.
Ale nie jest możliwe przekroczenie tej bariery komunikacyjnej, bo sama bariera powoduje, że nie otrzymuję właściwych informacji jak ją przekroczyć. Bariera barierę blokuje. Nie mogę się efektywnie uczyć chińskiego, gdy lekcje są tylko po chińsku. Jest pat. Dlatego mówię o tym, że jest to w tym sensie daremna rozmowa. Ja to tylko ujawniam.
To nie jest kwestia sił emocjonalnych. Tych mam bardzo dużo. Tylko sił poznawczych i czasu. Wnoszę wysiłek intelektualny i czas w pisanie. Poszukuję materiałów. Nieraz dużo czasu to zajmuje. Ty piszesz, że generalnie i tak nie czytają. Moje opinie nie mają szczególnej wartości, co na wiele sposobów mi jest przekazywane przez różne osoby. Zasób dzienny się wyczerpuje. I wydaje się to w puste. Po prostu jak w Pekinie. Ale nie ma problemu. Ja tylko informuję. Może ta informacja też nie ma wartości, ale ponieważ nie umiem tego przewidzieć to informuję. Tak uznałem za słuszne.
|
| So sie 01, 2026 9:26 pm |
|
 |
|
merss
Czuwa nad wszystkim
Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 1:22 pm Posty: 17587
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
|
 Re: Wolność jako praprzyczyna zła
Nie napisałam ci: skończ z tymi tasiemcami, ponieważ widzę progres. Jeśli jednak piszemy, szukamy materiałów to powinniśmy widzieć cel. Nie szkodzi, że ktoś aktywny na forum nie czyta. To tylko moje doświadczenie. Satysfakcję powinniśmy mieć, bo może komuś pomoże to co napisałem? Stajesz się wówczas wolny i nie drażni cię moja uwaga. Odpisujesz: mam nadzieję, że są tacy, których to zainteresuje, bo czyta więcej niż pisze. I racja będzie po twojej stronie. Kiedy tak czytałam o tym: piszesz banały, bo ja wiem to mi skojarzenia pobiegły do natury kobiet. One czasem gadają do mężów o problemach. Chłop jak chłop myśli koncepcyjnie, więc podpowiada rozwiązanie. A ona wściekła: czy ja cię prosiłam o radę!? Ona tylko chciała się wygadać a on jej to uniemożliwił. Ona wie co z tym problemem zrobi.
|
| So sie 01, 2026 11:04 pm |
|
 |
|
TS7
|
 Re: Wolność jako praprzyczyna zła
Merss,
To nie ta sytuacja. Nie ma żadnej wściekłości. Ja jestem jak najbardziej otwarty na porady i bez szczególnej nadziei na to, czekałem czy się coś pojawi. Ale w praktyce wychodzi tak, że części wypowiedzi bardzo nie rozumiem i musiałbym toczyć o nich długie, męczące intelektualnie dyskusje by pojąć co w ogóle znaczy dane np. 1-4 zdań. Spodziewając się, że odpowiedź na to co znaczy te 1-4 zdań również będzie zawierała kolejne 20 niezrozumiałych zdań. I tak rekurencyjnie, końca nie widać. Robi się z tego wielkie drzewo pisane językiem, który jest mi obcy. Nic z tego nie wynoszę. Więc jak mam skorzystać ze zdań, których nie rozumiem.
A część po prostu wychodzi rzeczy, które wiem. Więc są truizmy, albo rzeczy bardzo niezrozumiałe językowo.
Nie chodzi też o rozdrażnienie uwagą. Po prostu nie widzę już za bardzo celów możliwych do osiągnięcia, przynajmniej sensownym nakładem energii. Napisałem już bardzo dużo. Tkwi to gdzieś tam w różnych wątkach i już się powtarzam. Sama piszesz „Nie mamy wpływu na zmianę postaw innych ludzi, bo oni muszą sami zauważyć problem u siebie a następnie podjąć decyję o zmianie i zacząć się w tym ćwiczyć.”.
Nie twierdzę, że nic nie napiszę. Ale ogólnie zmęczyłem się na tą chwilę trudnością komunikacyjną. Przyjmuję do wiadomości i godzę się z tym, że porozumienie może być niemożliwe, albo zbyt kosztowne. W ramach roztropności.
A jak jakiś lurker chce czegoś, to niech założy konto i pisze temat.
|
| So sie 01, 2026 11:43 pm |
|
 |
|
merss
Czuwa nad wszystkim
Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 1:22 pm Posty: 17587
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
|
 Re: Wolność jako praprzyczyna zła
TS7 napisał(a): Sama piszesz „Nie mamy wpływu na zmianę postaw innych ludzi, bo oni muszą sami zauważyć problem u siebie a następnie podjąć decyję o zmianie i zacząć się w tym ćwiczyć.”. To cena wolności. Św. M. Kolbe w Oświęciumiu powtarzał: duszy zabić nie mogą. On odczytał swą misję i zrobił sobie w celi śmierci szkołę ewangelizacji. Nie wiedział o uczniach esesmanach. Jego postawa przeszła do historii i to nie w kontekście zła, ale dobra. Wolność nam Bóg podarował dla czynienia dobra a nie pielęgnowania postaw roszczeniowych. Cytuj: porozumienie może być niemożliwe, albo zbyt kosztowne. W ramach roztropności. Owo 'może' pozostawia uchylone drzwi i dobrze. 
|
| N sie 02, 2026 11:40 am |
|
 |
|
Andy72
Niesamowity Gaduła
Dołączył(a): So lip 14, 2012 7:57 pm Posty: 7799
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
|
 Re: Wolność jako praprzyczyna zła
TS7 napisał(a): Ja widzę problem u siebie, jest oczywisty, nieustannie o nim mówię, ćwiczę się codziennie, a Ty mówisz, zauważ problem i zacznij się ćwiczyć. "Musisz tak skrobać, bo jest zmarznięte." Ja informuję po prostu o poziomie niezrozumienia. Może ta informacja będzie bezużyteczna, a może się przyda komuś. W komunikacji na forum mam inny problem, nie będę go szczegółowo przedstawiał bo nie wiem czy zostanie oceniony jako szczerość czy jako niepotrzebne wywnętrznianie się. A właśnie to pisanie z myślą o ocenie jest właśnie tym problemem. Doszedłem do wniosku że bardzo dobrze że to forum nie ma systemu plusowania.
_________________ W końcu bądźcie mocni w Panu - siłą Jego potęgi. Ef,6,10
|
| Pn sie 03, 2026 3:04 pm |
|
 |
|
Andej
Dyskutant
Dołączył(a): Pt lip 24, 2026 8:32 am Posty: 311
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
|
 Re: Wolność jako praprzyczyna zła
Andy72 napisał(a): A właśnie to pisanie z myślą o ocenie jest właśnie tym problemem. Doszedłem do wniosku że bardzo dobrze że to forum nie ma systemu plusowania. W prawdzie to nie temat wątku, ale też jestem przeciwnikiem lajkowania. Ale brakuje mi dat przy postach, na które się powołujemy, cytujemy. Czasem chciałoby się odszukać post, do którego się ktoś odnosi, aby przeczytać w całości dla zrozumienia kontekstu.
_________________ Moje posty są subiektywnymi opiniami. Nie piszę w imieniu Kościoła. Posty nie są autoryzowane przez Kościół.
|
| Pn sie 03, 2026 4:13 pm |
|
 |
|
TS7
|
 Re: Wolność jako praprzyczyna zła
Andy,
Teresa z Lisieux napisała: „Zrozumiałam, jak mało istotnej wartości mieści się w sądach ludzkich.”
Gdy Twoim sądem najwyższym jest ocena przez człowieka, możesz być w duchowym/psychicznym więzieniu. Ocena człowieka może być Twoim bałwanem. Pytaniem jest czy Tobie to pomoże w rozwoju duchowym ku dobrej wolności.
|
| Wt sie 04, 2026 7:11 am |
|
 |
|
Andy72
Niesamowity Gaduła
Dołączył(a): So lip 14, 2012 7:57 pm Posty: 7799
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
|
 Re: Wolność jako praprzyczyna zła
TS7, ja to wiem, tylko jakie na to lekarstwo?. Wczoraj postanowiłem ograniczyć się do 1 wpisu dziennie na tym forum, teraz i tak daje więcej wpisów. Grunt że zdaję sobie z tego sprawę.
_________________ W końcu bądźcie mocni w Panu - siłą Jego potęgi. Ef,6,10
|
| Wt sie 04, 2026 7:56 am |
|
 |
|
TS7
|
 Re: Wolność jako praprzyczyna zła
Andy,
Ja nie wiem jaki jest Twój cel istotny, jakie środki chcesz używać i na którym kroku się zacinasz. Co chcesz uleczyć? Jaki jest cel działania?
|
| Wt sie 04, 2026 8:20 am |
|
|
Kto przegląda forum |
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości |
|
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków Nie możesz odpowiadać w wątkach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów
|
|