Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pt sie 12, 2022 11:24 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 56 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
 Potrzebna inspiracja w sprawie frustracji 
Autor Wiadomość
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 16355
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Potrzebna inspiracja w sprawie frustracji
Miesza pojęcia, potem obarcza winą innych. Pisałam wcześniej, że ktoś kto nie potrafił rozwiązać swoich problemów, nikomu nie pomoże. Dyplomy mają tu wartość makulatury, gdy ktoś chce uleczyć siebie (poczuć się lepiej) pomagając innym. Może przekazywać wiedzę, ale nie wejdzie w świat innego człowieka i jego myślenie, bo potrafi jedynie myśleć w jednym kodzie - swoim. Żaden neurotyk tego nie przeskoczy, może być profesorem, ale jako człowiek pozostanie niedojrzały. To jest jedna strona. Świetny terapeuta nie pomoże komuś kto stawia opór. Najpierw musi zobaczyć otwarte od środka drzwi, potem dopiero współpraca. Dlatego powodzenie terapii jest tak małe.

Niedawno czytałam wypowiedzi księdza, bo napisał książkę o sobie (chyba ją cytowałeś). Trafił na oddział psychiatryczny jako ksiądz. Dowiedział się tam, że epizody depresyjne miewał od lat, ale nie miał tego świadomości, że jego odczucia religijne a następnie wybór kapłaństwa miały chorobowe podłoże. Odszedł z kapłaństwa i oskarżał Kościół, bo się w strukturach kościelnych nie odnalazł. Zupełnie nie widział tego, że jego niepowodzenia i wybory miały podłoże w zaburzonej psychice. Zupełnie coś innego próbował przekazać niż tak naprawdę przekazywał. Ogromna frustracja towarzyszyła jego kapłaństwu, ale brakowało w tym elastyczności i rozumienia, że to sprawa zaburzonej psychiki. Nie jest w stanie tego i dziś przeskoczyć. Dobrze, że odszedł z kapłaństwa. Nie będzie szkodził sobie i innym.


Wt sie 02, 2022 1:46 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr lis 18, 2015 10:14 pm
Posty: 1322
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Potrzebna inspiracja w sprawie frustracji
Tak ogólnie, lubię swoją żonę (prawdopodobnie można to nazwać nawet formą miłości :-) ). Ona mnie też.

Ale ma taki charakter, że jak coś raz zakoduje, to potem tego nie zmienisz. Nie jest człowiekiem z gliny, tylko z kamienia. Jak coś w niej się raz wyryje, to tego nie zmienisz. Chyba, że przez bardzo wielkie, mocniejsze lub bardzo długotrwałe działanie.

Jeśli chodzi o sprawy łóżkowe, to prawdopodobnie wyryto w niej w dzieciństwie takie a nie inne podejście do współżycia itp. spraw. Wychowana przez twardą, zacofaną, samotną matkę...

Anyway, nie mam już tyle mocy, by dalej ścierać te głęboko wyryte w kamieniu litery. Przez wiele lat prób ledwie udało mi się lekko nadpisać parę literek, a i tak przeziera spod nich pierwotny kształt.

No cóż, na płaszczyźnie umysłowej pogodziłem się z tym. Pozostaje natomiast sfera emocjonalno-fizyczne. Tutaj wciąż od czasu do czasu wychodzi z ukrycia demon niespełnionych potrzeb, gniewu i frustracji i domaga się zaspokojenia. Panuję nad nim, ale kosztem dużej straty energii...


Pt sie 05, 2022 11:04 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 7923
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Potrzebna inspiracja w sprawie frustracji
Może to fałszywy trop, ale może żona ma tzw. przeczulicę dotykową, tzn. źle znosi niektóre bodźce dotykowe ze względu na specyfikę układu nerwowego?


Pt sie 05, 2022 3:53 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 4586
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Potrzebna inspiracja w sprawie frustracji
Skuteczny sposób na frustrację to przekonać siebie że wcale nie potrzebujesz tego czego brak cię frustruje


So sie 06, 2022 5:38 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 16355
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Potrzebna inspiracja w sprawie frustracji
Przekonanie siebie to scalenie rozumu i emocji, czyli nadanie emocjom znaczenia oraz ich czytanie. Pożądanie to zew natury. Należy czytać instynkty, emocje i wiedzieć jak sobie z nimi radzić, wiedzieć, że nad fizjologią nie mamy władzy, więc będzie dawała o sobie znać. Nie rodzi frustracji, gdy to rozum ustawi jak należy i pozwoli emocjom płynąć. Rozum wie, że to chwilowe. Tylko rozregulowany organizm (pornografia w historii człowieka) sprawia, że myślenie jest podporządkowane instynktom. W takim przypadku trzeba sobie uświadomić, że to konsekwencja wcześniejszych złych wyborów. W przypadku frustracji z powodu braku możliwości rozładowania napięcia seksualnego chodzi o to, że nie ma przedmiotu do rozładowania. Religia zabrania korzystania z zawodowych czy działających amatorsko pocieszycielek w tej materii. Nie ma też poligamii i możliwości ożenku na jedną noc (islam). Żona wówczas wie, że chodzi o jej przedmiotowość. Nie ma poczucia podmiotowości i niekoniecznie to wina męża, bo to może wniosła jako dobrodziejstwo inwentarza w małżeństwo.


N sie 07, 2022 9:31 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr lis 18, 2015 10:14 pm
Posty: 1322
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Potrzebna inspiracja w sprawie frustracji
Jeżeli nad fizjologią nie mam władzy, to jestem zwolniony z próby nad nią zapanowania. To ma nawet sens. Przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie twierdził, że można prowadzić głodówkę przez całe życie. W końcu trzeba głód zaspokoić lub umrzeć. :-)


Pn sie 08, 2022 3:06 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 6509
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Potrzebna inspiracja w sprawie frustracji
Oj tam lekarstwo. Fizjologia Ci wymusi taką a nie inną reakcję organizmu (hydrauliczno-mięśniową) i z tym to tak za bardzo nie ma jak walczyć. Ale jak sobie odczekasz, weźmiesz kilka oddechów i zajmiesz się kopaniem ogródka (tak na przykład) to hydraulika wróci do normy... ;-)

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Pn sie 08, 2022 4:50 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 16355
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Potrzebna inspiracja w sprawie frustracji
lekarstwo napisał(a):
Jeżeli nad fizjologią nie mam władzy, to jestem zwolniony z próby nad nią zapanowania. To ma nawet sens. Przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie twierdził, że można prowadzić głodówkę przez całe życie. W końcu trzeba głód zaspokoić lub umrzeć. :-)

Wpadleś w moje ramiona i nie wypuszczę dopóki nie wyjaśnię braku analogii. Pasza, którą sobie serwujesz powinna pozwolić na pełne wykorzystanie twego potencjału genetycznego. Podstawową zasadą jest prawidłowe zbilansowanie dawki pokarmowej pod względem potrzeb bytowych i produkcyjnych organizmu. Osoba pracująca fizycznie ma te potrzeby produkcyjne wyższe. Dziecko ma wyższe potrzeby bytowe niż osoba na emeryturze pilnująca telewizora. Pożywienie i stan układu nerwowego decydują też o profilaktyce zdrowotnej (loteria genetyczna jest jednak decydująca). Jeść nie tylko trzeba, ale to sztuka, by zbilansować sobie dawkę żywieniową.
Układ pokarmowy więc ma zadanie pracować dla podtrzymania nie tylko życia, ale i decyduje o jego jakości. Ośrodek głodu i sytości wysyłają sygnały o stanie organizmu w tym zakresie i angażują do tego jeszcze wzrok.

Układ rozrodczy służy do wydawania potomstwa i ten męski ma nieograniczone wprost możliwości. Rozrzutny jest z zasady. Jeszcze dochodzi sprawa libida, które zależy nie tylko od temperamentu, ale czasem służy zastępczo do uspokajania złego stanu nerwów.

Bez jedzenia przestajesz żyć, bez seksu nie masz dzieci. Brakuje więc analogii w tym co napisałeś.
Żeby ci wybić argument o wymarciu ludzkości z powodów incydentalnych zaburzeń w społeczeństwie to spieszę uspokoić, że rodziny wielodzietne mogą wyrabiać normę pożądaną dla społeczeństwa lub pojawią się gotowe mamy z dziećmi. Oprócz złego samopoczucia i to czasowego nie ma żadnych strat. Nie odbije się na zdrowiu, jeśli się dobrze tym brakiem zagospodaruje (ochrona układu nerwowego przed frustracją). Do tego to problem przejściowy. Jeść musisz aż do śmierci, tymczasem libido słaaaabnie z wiekiem.

Jedzenie to sprawa indywidualna i nie da się najeść za kogoś. Tymczasem dzieci to sprawa społeczna. Osoba bezdzietna może się podpiąć statystycznie pod czwórkę dzieci sąsiada. ;)


Pn sie 08, 2022 10:45 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr lis 18, 2015 10:14 pm
Posty: 1322
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Potrzebna inspiracja w sprawie frustracji
Ta moja wypowiedź o fizjologii i porównanie do jedzenia to był trochę żart. :-)
Bo wiadomo, że te potrzeby nie muszą być zaspokojone fizycznie jeśli psychika ich nie potrzebuje. Zresztą sam mam doświadczenie z własnego życia, że przez wiele lat mój organizm nie wymagał zaspokajania seksualnego, gdy w spójny sposób żyłem w innym światopoglądzie, miałem inną tożsamość, inne cele, inne życie.

Natomiast problem pojawia się, gdy żyje się w małżeństwie i wszystkie zasady mówią, że czymś normalnym, prawidłowym, zdrowym i zalecanym jest seks w małżeństwie, a jednocześnie człowiek nie może raz na kilka dni zaspokoić swoich potrzeb jeśli się pojawią i jest teoretycznie możliwość. I nie mówię tu tylko o stricte potrzebie fizycznej, lecz o potrzebie bliskości, szacunku, miłości, o potrzebie jakiegoś poczucia własnej wartości związanej ze współżyciem z drugą połówką, o potrzebie zaufania do drugiego człowieka, że potrafi on pomóc w potrzebie, zrozumieć.

Myślę też nieraz, że na pewnym poziomie toczy się między nami ukryta gra o władzę jednego nad drugim. Bo nie żądam już zbyt dużo od żony pod tym względem. Nie jestem jakimś buhajem, wystarczyłby kontakt raz na parę dni, żeby rozładować napięcie, stres, wydzielić trochę hormonów szczęścia, dopaminy, poczuć się kochanym, akceptowanym. Ale nie. Żona potrafi mieć czas i energię na odwiedziny koleżanki, rozmowy ze znajomymi, itp. Ale poświęcić parę chwil dla męża, który jest dla niej dobry - już nie. Rano nie, popołudniu nie, wieczorem nie. Zawsze jest jakaś wymówka, zawsze jest do zrobienia coś ważniejszego. To boli i frustruje najwięcej, to mocno obniża poczucie własnej wartości. Jest to emanacja jej władzy nade mną.

Lub weźmy inny wariant. Może jednak jestem zboczony, może traktuję żonę przedmiotowo? Może tak naprawdę wyszedłem za nią, żeby zaspokoić swoje kompleksy, swoją prymitywną chuć? To też ma sens. Może chcąc seksu gdy ona nie chce - traktuję ją przez to przedmiotowo, nie szanuję jej, nie kocham, ona to czuje i przez to stawia mi kontrę i nie chce się oddać? Może chodzi mi tylko o własne zaspokojenie a pracowanie także nad jej orgazmem jest tylko niezbędnym etapem do osiągnięcia własnego egoistycznego szczytowania i przyjemności?

Tak czy inaczej nadal tkwię w matni. Jest kiepsko i co bym nie zrobił będzie źle, bo dochodzi jeszcze kwestia religii. Cała dziedzina dostosowania się do wymagań Boga. Jest zafiksowanie na tym problemie. Siedzę w głębokim, ciemnym dole i nie widzę wyjścia. W moim życiu zgasło światło, umarła nadzieja. Pomyśleć, że kiedyś byłem bardzo radosnym człowiekiem, a teraz może doszedłem już do stanu przed depresją czy nerwicą. Hmmm, może już nawet zacząłem na to chorować.

No cóż tak się wyżaliłem w internet i wiem, że nic mi nie pomoże. Wpadłem w sidła na własne życzenie. Ale ze mnie ciota!


Wt sie 09, 2022 11:54 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lis 16, 2013 8:53 pm
Posty: 2470
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Potrzebna inspiracja w sprawie frustracji
Masz racje lekarstwo że współżycie w małżeństwie ma głębsze znaczenie niż zaspokojenie popędu seksualnego, a brak zrozumiałych dla obu stron przyczyn jego zaniechania godzi i w więź małżeńską i w dobrostan małżonka który nie rozumie. Dlatego - zaznaczam że czytałam tylko pierwszy i ten twój ostatni post w tym temacie - rozważ pójście na terapię. Sam i nie po to by zmienić zonę, by zmienić sytuację ale by zmienić siebie. Teraz szukasz sposobu na Alcybiadesa - nie zmienić się a jednak reagować inaczej. Tak prosto nie jest.
Wydaje mi się też cennym to co nasiałeś o tym że kiedyś było inaczej gdy w sposób spójny żyłeś w innym światopoglądzie. Jakkolwiek trudne by nie było to co napiszę to myślę że jako katolik nie jesteś spójny - może jeszcze, wszystko wymaga swojego czasu, ale Pan Bóg jest cierpliwy. Potwierdza to też to zdanie "Cała dziedzina dostosowania się do wymagań Boga" - z tego wynika ze nie scaliłeś sobie tego wszystkiego tak że to przysłowiowe "zżycie po Bożemu" stało się to nie tylko wymaganiem Boga ale i twoja potrzebą. Może znajdź sobie tez stałego spowiednika, ale znowu nie by zajmować się z nim twoimi sprawami małżeńskimi a twoim uświęceniem - zauważasz że zafiksowałeś się na tym problemie. No i pobudzanie się do wiary w opatrzność Bożą, która czuwa nad tobą. I do wiary że nie jesteś w tym wszystkim sam, bo jest z tobą dobry Bóg, który nie tylko wymaga ale i chce pomóc.
Nie wiem czy to ci pomoże, ale od pewnego czasu katolicyzm ciąży mi znowu - już kiedyś tak było - jak kula u nogi, i mam poczucie że bez niego byłoby wszystko proste i łatwe. A wiąże się z to z tym że spotkałam kogoś kto zainteresował mnie na tyle że skłonił mnie do rozmyślania nad związkiem z nim, a jednocześnie kogoś co do którego mam obawy że nie zaakceptuje mnie jako katoliczki uznającej autorytet nauczycielski Kościoła i tego wszystkiego co się z tym wiąże. No i tak to wszystko tkwi w zawieszeniu bo ja i bym chciała i się boję, i nie wierzę w szansie na powodzenie, i jestem w kryzysie też duchowym skutkiem czego nic mi się nie chce, w tym modlić. Ale czasem coś tam z siebie wykrzesałam - i wykrzesuję - tak że powoli, ale jednak może nie tyle powróciłam do pierwotnej miłości, ale sobie o niej przypomniałam. Przypomniałam sobie dlaczego jestem katoliczką, przypomniałam sobie różne rzeczy i to mnie z jednej strony utrwaliło - nie ma takiej opcji że porzucę katolicyzm - a z drugiej strony skłania do myśli by może odważyć się i uwierzyć w tego kogoś choć na tyle żeby mu dać szansę - a wtedy mój katolicyzm mi nie ciąży, no bo on mi w niczym nie przeszkadza. A gdyby przeszkadzał jemu, to cóż... Jego strata. A piszę o tym bo ty się też kiedyś tam nawróciłeś i miałeś wtedy ta miłość która stała się początkiem wszystkiego. Spróbuj do niej wrócić bo tam znajdziesz i siłę i światło w ciemności.


Wt sie 09, 2022 2:33 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 16355
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Potrzebna inspiracja w sprawie frustracji
lekarstwo napisał(a):
Ta moja wypowiedź o fizjologii i porównanie do jedzenia to był trochę żart. :-)

Wiem, więc i ja odpowiedziałam w tym samym duchu. Czasem nachodzi mnie głupawka.
A teraz poważniej. Decyzję o życiu człowiek podejmuje wówczas, gdy do tego na ogół nie dorasta. Powinien dojrzewać wspólnie z żoną/mężem w małżeństwie i jakoś to ma być zgrane. To teoria a w praktyce różnie.
Obserwuje to młode pokolenie i ceniąc wartości rodzinne nie chce podejmować nieodwołalnych decyzji. Boją się rozwodów i są ku temu podstawy. Pomaga tu nawet Kościół tym wierzącym. Silny jest bowiem nurt po SWII, który dość celnie scharakteryzował Mikołaj Davila pisząc: Kościół straciwszy nadzieję, że ludzie będą postępowali zgodnie z jego nauczaniem zaczął nauczać tego co ludzie robią. Nie wszystkie nurty w Kościele się temu poddają, ale dlaczego nie skorzystać z taniego rozgrzeszenia?
Natura była łaskawsza dla zwierząt, bo zew natury pojawia się u wielu z nich okresowo. A człowiek ma sobie podporządkowywać naturę i czasem cały w tym ambaras, żeby dwoje chciało na raz. :)

Zostajesz więc z problemem i nie wiesz jak ugryźć. Rozwiązania szukasz, więc to żadne ciotowanie.


Wt sie 09, 2022 11:07 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr lis 18, 2015 10:14 pm
Posty: 1322
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Potrzebna inspiracja w sprawie frustracji
No dobrze, weźmy pod uwagę Pana Boga i zacznijmy myślotok.

Myślę o swojej żonie w tym kontekście i co czuję w momencie odrzucenia? Gniew, oburzenie, żal.
I co z tym zrobię? Stłumię w sobie, bo przecież chcę być taki jak mi każe mój mistrz - cichy, cierpliwy, wybaczający w nieskończoność. Nie mogę przecież nazwać się uczniem Jezusa, a jednocześnie nie stosować się do jego pouczeń. Jednak moja natura się buntuje, bo fizjologia i psychika. Buntuje się, bo rozum też ją wspiera, bo miłość w małżeństwie jest ok od strony medycznej, od strony społecznej, ba! również od strony religijnej.

No cóż, więc co mam myśleć i czuć? Mogę się czuć pokrzywdzony przez los. Myślę wtedy, czemu musiałem się zakochać w niej. Jest na świecie tyle równie fajnych kobiet, które są bardziej rozumne, może gdzieś tam była jakaś inna, która mogła mnie pokochać lepiej?

Myślę sobie, że byłem wtedy zbyt ufny, łatwowierny, zbyt niedoświadczony, zbyt optymistyczny i ślepy. Może trzeba było na zimno, bardziej zbadać, wykalkulować, przetestować, postawić jasne i twarde warunki? Ale jak to? Stawiać warunki kochanej osobie? Przecież oddałem się jej cały, liczyła się tylko ona, nie ważny był świat, pieniądze, dom. Liczyła się ona. O jakich warunkach mogłem myśleć, gdy oddawałem jej serce? Mleko się wylało.

Bóg, Bóg. No więc dałeś mi ją Boże. Dlaczego nie dałeś mi mądrzejszej kobiety. Za jakie grzechy ten krzyż? Po co dałeś mi pożądanie ciała i jednocześnie zakazałeś pożądać? Czy ty jesteś Boże okrutny z tym dawaniem cierpienia? Wszystko na tym świecie się zabija, wszystko czyni sobie krzywdę. Naprawdę nie da się inaczej? No fakt, grzechy w moim życiu były i są. Cały czas niosę je na sobie. Są tam cały czas. Wyspowiadane, ale nie znikły. Przypominają się złośliwie, szydzą ze mnie okrutnie, śmieją się ze mnie i plują mi prosto w twarz.

Cierpienie. Przyjąć cierpienie? Nie, ja jestem zwykłym człowiekiem. Boję się cierpienia. Boję się choroby, bólu, niesprawności. Chciałbym, żeby mnie nic nie bolało. Ani fizycznie, ani psychicznie. Że Ty cierpiałeś na krzyżu? Ty byłeś, jesteś Bogiem. Jak ja mam się porównać do Ciebie. Ja nie mam takiej mocy, jestem strachliwym, słabym człowiekiem, który robi cały czas dobrą minę do przykrej gry.

Modlić się. Co mi z tych wszystkich moich modlitw, z milionów słów, z tysięcy strumieni uczuć płynących w mojej głowie całe dnie? Na co Ci, Boże, te puste, rozproszone modlitwy, te daremne błagania, różańce, litanie, spowiedzi, postanowienia nietrwałe? Po co Ci te medytacje, uniesienia, łzy. Zbierasz te modlitwy na kupę w swoim Niebie i co z nimi robisz? Nic z tego nie wynika. Wszystko na marne. Wszystko to bzdura. Do niczego to niepotrzebne.

Chciałbym być wolny. Obudzić się rano, wstać i wyjść z domu. Iść przed siebie w słońcu prześwitującym przez liście drzew. Chciałbym polecieć jak ptak. Poczuć wiatr na twarzy, swobodę. Uciec od tego cierpienia, od gonitwy, od obowiązków, od pracy, od rozmów, od innych ludzi. Chciałbym poczuć ulgę.

Och, to wszystko z powodu głupiej żony? To ja, taki mądry mam takie myśli? To ja naprawdę dałem się uwięzić drugiemu człowiekowi? Och nie. Nie rozwiodę się. Jestem konsekwentny, dałem słowo, biorę przecież to wszystko na klatę. Ale czy nie mogę się psychicznie uwolnić od tego zniewolenia? Czy na pewno nie mogę żyć bez miłości żony? Może da się? Może to powinienem przemyśleć i odzyskać moją radość?


Śr sie 10, 2022 11:26 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lis 16, 2013 8:53 pm
Posty: 2470
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Potrzebna inspiracja w sprawie frustracji
No cóż lekarstwo, nie wiem czemu służył ten pokaz ale w każdym razie potwierdził że i owszem jako katolik jesteś niespójny. I pokoju to ty raczej prędko nie znajdziesz. Nie wiem czego szukasz, także w tym wątku, bo raczej nie porady, ale uważaj bo wcześniej czy później to znajdziesz i możesz się zdziwić.


Śr sie 10, 2022 7:48 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr lis 18, 2015 10:14 pm
Posty: 1322
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Potrzebna inspiracja w sprawie frustracji
To tylko walka przed przymusem wejścia w jeszcze ciemniejszą dolinę, w jeszcze gęstszy mrok. To opieranie się przed przyjęciem krzyża. Mgła gęstnieje, światło ledwie przebłyskuje i niknie.

Całym sobą chciałbym się cofnąć, wrócić do niewinnej beztroski, lecz On mnie tam pcha, samego, niepewnego co tam się czai, niepewnego siebie i niczego już nie widzącego...


Śr sie 10, 2022 9:13 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 4586
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Potrzebna inspiracja w sprawie frustracji
Pytanie czy bardziej boli Cię brak współżycia czy ogólny brak relacji czułości z żoną? Bo rozumiem że skoro Cię odtrąca to też tego nie ma.


Cz sie 11, 2022 6:28 am
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 56 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL