Wybrana napisał(a):
Masz dużo racji, że dzięki Izraelitom, ich przyjęciu prawdy Słowa Bożego, my poganie też mogliśmy się stać chrześcijanami.
I tu się chyba spotykamy. Bo ja też nie chcę bronić takiego czytania Starego Testamentu, które robi z Boga tylko kogoś groźnego, mściwego i dalekiego. Jeśli ktoś przez lata słyszał głównie taki obraz Boga, to rozumiem, że potem Ewangelia Jezusa może zabrzmieć jak coś zupełnie innego.
Tylko ja bym rozróżnił dwie rzeczy: czym innym jest Stary Testament, a czym innym sposób, w jaki ludzie go czytali albo jak czasem go używali.
Wybrana napisał(a):
Jezus jednak nie przyszedł przede wszystkim nauczać uczonych w piśmie, którzy byli czołowymi przedstawicielami głoszenia pisma i wszelkiej władzy nad ludźmi. Jezus nauczał ludzi prostych i wybrał apostołów z ludu prostego, bo wiedział, że nie są obłudnie skażeni pismem.
Tu bym tylko delikatnie doprecyzował: Jezus nie miał problemu z Pismem. Jezus miał problem z sercem człowieka, które potrafi użyć Pisma przeciwko Bogu i przeciwko człowiekowi.
To widać bardzo mocno w Ewangelii. Jezus nie mówi uczonym w Piśmie: „Pismo was skaziło”. Raczej mówi: znacie litery, ale nie rozpoznajecie ducha. Macie tekst, ale nie macie miłości, pokory i nawrócenia.
Dlatego Jezus może jednocześnie ostro krytykować uczonych w Piśmie i faryzeuszy, a równocześnie mówić:
„Pisma dają o Mnie świadectwo” - J 5,39.
I jeszcze mocniej:
„Gdybyście wierzyli Mojżeszowi, to byście i Mnie wierzyli. O Mnie bowiem on pisał” - J 5,46.
Czyli problemem nie był Mojżesz. Problemem było to, że ludzie powoływali się na Mojżesza, ale nie rozumieli, dokąd Mojżesz prowadzi.
Wybrana napisał(a):
Gdyby tylko pismo miało wyrażać wolę Bożą, to po co Bóg powoływał do głoszenia prawdy Proroków, których za prawdę właśnie ci oparci na naukach pisma mordowali.
Tu masz rację w tym sensie, że Bóg nie dał człowiekowi tylko martwej litery. Posyłał proroków, upominał, prowadził, budził sumienia.
Ale prorocy nie byli przeciwko Pismu. Oni zwykle wołali właśnie o powrót do Boga przymierza. Ich spór nie był z Prawem Bożym, tylko z obłudą, formalizmem i niewiernością ludzi.
Prorocy nie mówili: „porzućcie Boga Abrahama, Mojżesza i Dawida”. Mówili raczej: „wróćcie do Niego naprawdę, nie tylko zewnętrznie”.
I dokładnie to samo robi Jezus.
Wybrana napisał(a):
Jezus wydał zupełnie odmienny obraz Boga, niż obraz Boga na którego wolę się powoływano czyniąc nieprawości - w starych pismach.
Zgadzam się, że Jezus odsłania Boga najpełniej. Tu nie mam sporu.
Ale czy ten obraz jest „zupełnie odmienny” od Starego Testamentu? Moim zdaniem raczej jest pełnią tego, co w Starym Testamencie już było obecne, tylko jeszcze nie było pokazane tak jasno jak w Chrystusie.
Bo przecież już w Starym Testamencie Bóg mówi przez proroka Ezechiela:
„Czyż tak bardzo mi zależy na śmierci występnego - wyrocznia Pana Boga - a nie raczej na tym, by się nawrócił i żył?” - Ez 18,23.
To nie jest obraz Boga, który cieszy się potępieniem człowieka.
W Psalmie też czytamy:
„Miłosierny jest Pan i łaskawy, nieskory do gniewu i bardzo łagodny” - Ps 103,8.
To brzmi bardzo blisko Ewangelii.
Dlatego ja bym powiedział tak: Jezus nie przyszedł pokazać innego Boga niż Bóg Starego Testamentu. Jezus przyszedł pokazać prawdziwe oblicze tego samego Boga, którego ludzie często źle rozumieli, źle przedstawiali albo używali do własnych celów.
Wybrana napisał(a):
Biblia jest prawdą ale jest interpretowana na różne sposoby - jak komu pasuje.
I tu pełna zgoda. Biblia może być interpretowana źle. Można z niej zrobić kij na innych. Można cytować ją bez miłości. Można używać jej do usprawiedliwiania własnej pychy. Tylko to nie jest wina Biblii, ale ludzkiego serca.
Szatan też cytował Pismo Jezusowi na pustyni. Ale to nie znaczyło, że Pismo było złe. To znaczyło, że można użyć prawdziwego tekstu w fałszywy sposób.
Wybrana napisał(a):
Nie nauczano mnie, że na ludzi został wylany Duch Boży - Duch Święty i przez to człowiek ma bezpośredni przystęp do relacji z Bogiem.
I to jest bardzo ważne, co piszesz. Człowiek naprawdę ma przystęp do Boga przez Chrystusa w Duchu Świętym. Chrześcijaństwo nie jest tylko systemem przepisów ani samą instytucją. Jest żywą relacją z Bogiem.
Tylko Duch Święty nie odrywa nas od Chrystusa i od Pisma. Jezus mówi o Duchu:
„On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem” - J 14,26.
Czyli Duch nie prowadzi obok Jezusa i obok Jego słowa, ale wprowadza głębiej w to, co Jezus objawił.
Wybrana napisał(a):
Prawdą dla chrześcijanina jest Ewangelia Jezusa Chrystusa - prawda, której wydał świadectwo i poświadczył swoim życiem i krwią.
Z tym zdaniem mogę się zgodzić.
Prawdą dla chrześcijanina jest Jezus Chrystus i Jego Ewangelia.
Ale Ewangelia sama pokazuje, że Jezus nie pojawia się w próżni. On przychodzi jako Mesjasz Izraela, jako spełnienie obietnic, jako Ten, którego zapowiadali Mojżesz i prorocy.
Dlatego nie przeciwstawiałbym Ewangelii Staremu Testamentowi.
Raczej powiedziałbym tak: Stary Testament trzeba czytać przez Jezusa. Bez Jezusa można go źle zrozumieć. Ale bez Starego Testamentu trudno zrozumieć, kim jest Mesjasz, czym jest przymierze, grzech, ofiara, miłosierdzie, odkupienie i królestwo Boże.
Dla mnie najpiękniej pokazuje to scena po zmartwychwstaniu. Uczniowie są pogubieni, nie rozumieją wydarzeń, a Jezus nie mówi im: „zostawcie dawne Pisma”. Robi coś odwrotnego:
„I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego” - Łk 24,27.
I chyba tu jest sedno naszej różnicy.
Ja nie bronię złych interpretacji Starego Testamentu. Nie bronię obrazu Boga jako okrutnika. Nie bronię religijnej obłudy uczonych w Piśmie.
Bronię tylko tej myśli, że Stary Testament nie jest fałszywym obrazem Boga, ale drogą, którą Bóg prowadził ludzi stopniowo do pełni objawionej w Chrystusie.